niedziela, 15 stycznia 2017

Kronplatz cz. 2 – na trasach!

Zgodnie z obietnicą – nie musicie długo czekać na relację z tras narciarskich w Kronplatz/Plan de Corones. Szczerze mówiąc mamy tyle materiałów, ciekawostek, porad, wspomnień i zdjęć, że starczyłoby na kilka dodatkowych relacji… ale postaram zmieścić się w pigułce! Tym razem zaproponuję Wam opis tras wraz z szeroko rozumianymi atrakcjami apres ski, a nie jak do tej pory rozdział tych dwóch kwestii na różne reportaże. A to dlatego, że Kronplatz zachwyciło nas swoją knajpowo-pozanarciarską ofertą naturalnie powiązaną tutaj z samymi zjazdami. Zaczynamy!

I. Kronplatz Central Point – szczyt masywu na 2275 m n.p.m. + lewa strona skimapki

Zaczynamy od samego centrum zjazdów, czyli punktu z rzucającym się w oczy ogromnym trzymetrowym i ważącym osiemnaście ton dzwonem "Concordia 2000" postawionym na szczycie w 2003 roku z okazji 25lecia kurortu. Z ciekawostek – dzwon bije codziennie w samo południe, co jest niesamowitym przeżyciem samym w sobie, bo dźwięk jest solidny. Co więcej, dzwon jest symbolem pokoju, ma wygrawerowaną łacińską inskrypcję "Niech Bóg da pokój ludziom", zatem zadzwoni za każdym razem, gdy w Południowym Tyrolu zostanie wydany wyrok o karze śmierci, gdy więzień zostaje ułaskawiony lub gdy rozpocznie/zakończy się wojna. Uff, oby dzwonił tylko ogłaszając godzinę 12:00…
Samo południe na szczycie masywu Kronplatz (2275 m n.p.m.) – bije dzwon Concordia 2000
Powracając do zjazdów – właśnie wokół Concordii, na sporym wypłaszczeniu znajdziemy punkty startowe większości tras. To tutaj też zostaniemy dowiezieni przez wyciągi: Olang, Belvedere, Plateau, Ruis, Kronplatz II, Gipfel i Kronplatz 2000. Generalnie charakterystyczne dla tego kurortu są wszechobecne gondole. W żadnym innym miejscu nie spotkaliśmy aż tak wielu wagoników. Z jednej strony fajnie, bo ciepło i wygodnie, ALE jednak wypinanie nart/snowboardu, dreptanie do bramek i wejścia czasami już grało nam na nerwach i celowo wybieraliśmy trasy z wyciągami krzesełkowymi. Z "twardych danych" mamy 32 wyciągi, z których aż 21 to gondole. Warto dodać, że same wyciągi są super-nowoczesne, w niektórych mamy podgrzewane kanapy, w niektórych dostępne WiFi, w większości zrobione są sprytne otwory w podłodze umożliwiające zablokowanie nart – wszystko na najwyższym poziomie.

Dzień zazwyczaj zaczynaliśmy od świeżo wyratrakowanych stoków trasy numer 6 (niebieska, do krzesła Plateau), którą mogliśmy kontynuować świetną szeroką, czerwoną trasą numer 22 do wyciągu Arndt (uwaga, żeby nie pomylić się i nie zjechać lewą stroną numerem 21 – wówczas zjedziemy na sam dół do najwolniejszej gondoli Olang i czeka nas ponad 20 minut jazdy powrotnej…trafiło się nam, nie polecamy). Możemy później wciągnąć się i raz jeszcze powtórzyć "22" – nie pożałujecie, a po południu z racji nasłonecznienia ta trasa już nie jest taka sama…;).
Dalej zazwyczaj kontynuowaliśmy zjazdy na tej stronie masywu bardzo przyjemnym, niebieskim zjazdem "18" przechodzącym w numer "19" do wyciągu Alpen Connecting (nowoczesna gondola, z WiFi i możliwością rezerwacji wagonika VIP z szampanem i eleganckim wykończeniem wnętrza!). Polecamy też zjazd otwartą w tym sezonie świetną niebieską trasą numer "27" do wyciągu Marchner z przesiadką na szczyt gondolą Belveder.
Kronplatz skimapa: zoom na trasy numer 6, 22 i 18 + knajpki Lorenzi (przy trasie 22) oraz Huber Alm (przy nr 18, do wyciągu Alpen)
Po tej stronie znajdziemy też kilka wartych uwagi knajpek. Zanim przejdziemy do szczegółów na początku wyróżnimy Kronplatz za wydanie obszernej broszury o restauracjach na stoku, z dokładnym opisem charakterystyki dań i konkretnymi wskazówkami dojazdowymi. Książeczka listuje 31 knajp – co wieczór, razem z Martyną siadałyśmy przy kieliszku lokalnego tyrolskiego wina i wybierałyśmy miejscówki na kolejny dzień – zazwyczaj dwie do wyboru. Był to jeden z milszych rytuałów dnia, fajnie że Tyrolczycy pomyśleli, żeby przygotować turystom taki mini-przewodnik :). Wracając do samych lokali, odwiedziliśmy w tym "rejonie" trzy knajpy:
1) Lorenzi Hut – rodzinna restauracja, której właściciel posiada farmę, z której to "bierze składniki" na wszystkie mięsne potrawy. Codziennie rano wypiekany jest tu świeży, domowy chleb, który pięknie pachnie przez resztę dnia. Knajpa ma wyjątkowo szerokie menu, o czym świadczy fakt że zamówiłam tam zupę tajską z kurczakiem (tak soczystego kurczaka nigdy nie jadłam!). Polecamy tu również obfite porcje past i gnocchi (my próbowaliśmy penne z mięsem i szpinakowe gnocchi ze speckiem). 
Lorenzi menu: Zupa tajska 7 EUR, Penne mięsne 9 EUR

2) Huber Alm – knajpa, którą odwiedziliśmy w ostatni dzień zjazdów. Jest schowana z prawej strony trasy numer 18, ale polecamy ją odnaleźć. Oprócz pysznych burgerów i wiener schnitzli  obowiązujących w stałej karcie dań, mają tutaj codziennie zmieniane menu oferujące kilka nowości. Skorzystałam ze świetnego kremu z marchewki podlanego octem balsamicznym. Na szczególne wyróżnienie zasługują desery – najlepsze tiramisu w Kronplatz (naszym subiektywnym zdaniem) i absolutnie obłędne racuszki ricottowe z żurawinowym sosem (niebo!!). 
Huber Alm menu: Burger 10 EUR, Tiramisu 5 EUR, sałatki 8,50 EUR, piwo 5 EUR (0,5l)
3. Geiselsberger Alm – knajpa z pierwszego dnia zjazdowego, wybrana "na oślep" jeszcze bez dokładnego przejrzenia przewodnika po restauracjach. Strzał w dziesiątkę. Bardzo, bardzo duże porcje wiener schnitzli, pyszna zupa gulaszowa i niemniej pyszna zupa "rosołowa" z polentą. Do tego świeże pieczywo (ciemne i jasne) i włoska oliwa z oliwek. Knajpa świetna na mroźniejsze dni, kiedy to trzeba usiąść w środku. Ma naprawdę fajne, designerskie i przestronne wnętrze z dużymi oknami wychodzącymi na widoki górskich szczytów. Bombowo:)


II. Środek skimapy czyli tzw. MORDOR

Nazwa nieprzypadkowa ;) Środek masywu to w ogóle nienasłoneczniona, północna część góry. Z uwagi na tendencję do marznięcia najmniej lubiana przeze mnie i Martynę część regionu… a szkoda bo ma wiele do zaoferowania pod kątem zjazdów!

Na pierwszy rzut oka widzimy tu na skimapie dwie długie, wspaniałe czarne trasy, które w praktyce okazały się naprawdę warte grzechu. Obie są wymagające, jednak posiadają kilka wypłaszczeń, można na nich chwile odpocząć (zjazd numer 1 ma 4,9 km – polecam zjazd bez przerw, kondycyjna rewelacja!). Z uwagi na brak słońca nawet nie braliśmy pod uwagę tutejszych knajp, a jest ich kilka, na samym dole czarnych tras. Być może będąc tutaj w marcu/kwietniu, szukając ochłody ta okolica będzie przyjaźniejsza…;)

III. Prawa strona skimapki – ulubiona "10" i Uccia Bivacco

To tutaj znajdziemy naszą ulubioną trasę – nazywaliśmy ją "ukrytą", bo nawet w godzinach szczytu była pusta i prawie jak po świeżym ratraku. Tak jakby nikt w nią nie skręcał ;). Trasę najłatwiej zlokalizujemy po wyjściu z gondoli Ruis – kierujemy się na niebieską "9", która później przechodzi płynnie w niebieską "29". Początkowa część trasy jest dużo lepsza, szeroka, z przyjemnymi górkami. Warto tutaj zrobić sobie przerwę w zjazdach i zajrzeć do przepięknie położonej knajpy Ucia Bivacco (bardzo polecała ją Laura, właścicielka naszego apartamentu). Menu jest krótkie i bardzo lokalne, zupa gulaszowa, kiełbaski, pasty, knedle, wszystko smaczne i świeże. Widok przepiękny, pełna panorama i świetny klimat samego lokalu położonego trochę na uboczu tras.
Ucia Bivacco

Zjeżdżając przyjemną czerwoną "12" lub wciągając się gondolą Ruis nie sposób nie zauważyć kolejnej knajpy w naszym zestawieniu – nieprzypadkowo nazwanej Panorama. Rzeczywiście widoki z tutejszego tarasu słonecznego zapierają dech. Menu jest dosyć szerokie. Szczególnie polecam zupę ziemniaczaną ze speckiem. Jest tak gęsta, że to praktycznie purre – pyszne i sycące! Panowie poszli w imponujące porcje gulaszu z pieczonymi ziemniakami lub knedlami ze speckiem (tutaj większość potraw jest ze speckiem, czyli lokalną odmianą długo dojrzewającej szynki).
Knajpa "Panorama"
"Panorama" - dania główne
IV. Rejon Piculin
Dalej z tej części kurortu możemy przenieść się do regionu Piculin, skąd już jest blisko do kolejnego południowotyrolskiego kurortu Alta Badia (możliwe połączenie skibussem, w Alta Badia obowiązują osobne skipassy, chyba że kupujecie Superski Dolomiti, obejmujący wszyskie dolomickie ośrodki narciarskie). Żeby dostać się tutaj (i wrócić!) musimy mieć trochę czasu. Na początku należy zjechać trasami 32, 34 i 36 aż do gondoli Skitrans Bronta i przejechać w dół nad miasteczkiem St. Vigil (piękne widoki), a później wznosić się kolejnymi wyciągami już na szczyt Piz de Plaies. W tej części Kronplatz mamy do dyspozycji pojedyncze trasy, więc raczej nie rekomendujemy przeznaczać na zjazdy tutaj dużo czasu. Na uwagę zasługuje czarna "40", która już niebawem będzie gościć najlepsze zawodniczki Pucharu Świata w zjeździe. Jesteśmy ciekawi, jakie Panie Alpejki tu wykręcą czasy… ;)

Co do wrażeń kulinarnych odwiedziliśmy w tym rejonie przyjemną pizzerię Ütia da Jù ze świetnymi pizzami oczywiście, ale nie tylko! Na uwagę zasługują też wspaniałe ravioli z masłem i parmezanem, lokalne tyrolskie jaja sadzone na zasmażanych ziemniakach i boczku (uwaga na kalorie;) ) oraz sycąca zupa gulaszowa. Pycha!
Ütia da Jù - jaja sadzone na zasmażanych ziemniakach i boczku
Ütia da Jù
Podsumowanie

Summa summarum – Kronplatz narciarsko spełnił nasze wysokie wymagania. 120 kilometrów tras, przy założeniu, że są w 100% otwarte naprawdę wystarczą na tydzień solidnych zjazdów. My bez znudzenia i monotonii codziennie robiliśmy tu po 50 km zjazdów (dane z mojej ulubionej appki Ski Tracs). Co więcej, sam Południowy Tyrol absolutnie ujął nas swoją atmosferą, uporządkowaniem, gościnnością, fenomenalną lokalną kuchnią i dbałością o perfekcyjne przygotowanie stoków. Z pewnością tu wrócimy, jeżeli nie do samego Kronplatz to na pewno gdzieś niedaleko – do zaliczenia mamy sąsiednią Alta Badię czy też ciekawy kurort 3 Zinnen Dolomites. Oba mają świetne połączenia z Kronplatz. Do Alta Badii dojedziemy skibusem, natomiast do 3 Zinnen dowiezie nas w 40 minut szybka kolejka górska –  pociąg Pustertal Express. Przejażdżka nim sama w sobie może być przygodą – więcej tutaj: http://www.skipustertal.com/en/). 

_____________________________________________________________________________

Na zakończenie...

...jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz pomóc SkiHoliday rosnąć poprzez udostępnienie go znajomym na FB, czy G+ :-)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza