sobota, 21 maja 2016

Austriackie Sölden i atrakcje pozanarciarskie

Dzień dobry!

W Polsce maj w pełni, niektórzy zapominają o ośnieżonych szczytach (chociaż majówka na nartach to świetna sprawa – o czym pisałam tutaj:) ), ale przecież tereny alpejskie to nie tylko atrakcje zimowe! Dzisiaj o tym, gdzie dobrze zjeść (i co!) w naszym ulubionym Sölden i co ciekawego czeka Was w tym austriackim regionie nawet w szczycie letniego sezonu!

I. Knajpy

Podczas naszego kwietniowego pobytu mieliśmy prosty system "posiłkowy": pożywne, domowe śniadania w naszym hoteliku Apart Arno, okołopołudniowa przerwa regeneracyjna na stoku z obowiązkową przekąską oraz solidna obiadokolacja około 18, na którą schodziliśmy do centrum Sölden. Miły codzienny rytuał, szczególnie w wiosennej aurze alpejskiego miasteczka:) Dzięki temu, poznaliśmy całe spectrum knajp na stoku i restauracji w dolinie. Poniżej lista tych, które zdecydowanie warto odwiedzić podczas pobytu.
Restauracja ICE Q - Pięciogwiazdkowa knajpa rodem z Bonda. Nie skusiliśmy się na obiad tutaj - cenowo trzy razy drożej niż w innych, godnych polecenia knajpach:)

1. Restauracja Corso. 
Nasza ulubiona w Sölden. Niepozorna z zewnątrz, bo reklamująca się niezbyt eleganckimi wiszącymi banerami, zaraz po wejściu do środka zmienia swoje oblicze. Wita nas miły host, który uprzejmie pomoże wybrać optymalny stolik (a z tym zawsze mam problem…;) ), po czym jeszcze uprzejmiej wręcza gościom menu i karty win. Sposób przywitania sprawił, że zaczęliśmy zastanawiać się o jakim poziomie cen mówimy w tym lokalu, jednak po otwarciu listy dań zobaczyliśmy standardowe ceny dobrej knajpy w europejskim kurorcie. Zupy 6-10 euro, podobno najlepsze w Sölden pizze w cenach 9-15 euro i bardzo dobre sałaty 12-16 euro. Do tego miejscowe piwa i wybór win. Corso odwiedziliśmy pierwszego dnia, długo się nie zastanawiając, głód nas tam doprowadził. A jednak jakość kuchni i przyjemne wnętrze sprawiły, że wybraliśmy to miejsce jako knajpę na ostatnią kolację w Sölden. A to już nobilitacja:) Szczególnie polecamy zupy (pyszny krem z pomidorów i jeszcze pyszniejszy krem z pieczonego czosnku!), lasagne oraz sałatę z tuńczykiem (świeże pieczywo i doskonała oliwa w komplecie). I jeszcze komentarz do pizz – rzeczywiście warte grzechu. 

2. Burgerownia Jati Burger Bar & Craft Beer
Trzeciego dnia postanowiliśmy odwiedzić typową burgerownię – urządzoną w nowoczesnym stylu, przestronną i bardzo modną, co widać po liczbie przewijających się klientów. Lokal bardzo polecamy. Ceny niższe niż w Corso: burgery od 9-11 euro, zupy 5-6 euro, sałaty do 10 euro. My próbowaliśmy zupę meksykańską, podaną z górą burgerowej bułki, pełną kukurydzy i wołowiny (tak sycąca, że ledwo dałam radę dojeść drugie danie…), sałatę Cezar (przepyszna, z bardzo solidną porcją kurczaka!) oraz burgera z jajkiem sadzonym. Uwaga, burgery podawane są w…czarnych bułkach! Nie wiemy czym są "pokolorowane" ale wyglądają ciekawie;). Razem z napojami rachunek wyniósł 30 euro - za tę cenę knajpa rewelacja. Porcje duże i dobre, lokal w samym centrum, smacznego!

3. Lokalna knajpa Die Alp
          

Drugiego dnia postanowiliśmy postawić na knajpę z lokalnymi smakami. Wybór padł na Die Alm – wystylizowaną na alpejską chatę restaurację, w której kelnerzy ubrani są w tradycyjne stroje doliny Otztal (co niestety nie wpływa dobrze na wygląd pań kelnerek – strojem są bowiem białe, luźne koszule, szelki, za duże spodnie za kolano i czarne podkolanówki…ale klimat jest!). Nasz kulinarny wybór padł tutaj na "wiejski talerz" i ziemniaczanego szaszłyka z grillowanymi warzywami. Do tego zupa dyniowa – jak się okazało bardzo popularna w tutejszym rejonie. Wszystko bardzo smaczne, bez wielkiego zachwytu – miłe miejsce na wieczorne posiedzenie. Cenowo jak wszędzie (zupy 5 euro, dania główne około 15-20 euro), mają polską wersję menu, w której zabawnie przetłumaczone są wszystkie potrawy:)
4. Knajpy na stoku
Wpadaliśmy do nich około południa, w poszukiwaniu szybkiej, regenerującej przekąski między zjazdami. Nie można się wówczas za bardzo przejadać, więc nasze wybory padały na zupy, burgery, kiełbaski, tosty itp. Warte uwagi są:
  a) Eugens Obstlerhute – położona przy czerwonej "19", niezwykle głośna knajpa z fantastycznym klimatem, całą ferią kolorowych drinków i "szotów" w karcie (shot z boczkiem/gruszką/bitą śmietaną itd.) i muzyką na żywo (wokal + akordeon + klawisze, muzyka: lokalna, prosto z Tyrolu:) ). Z racji asortymentu alkoholowego i położenia na trasie zjazdowej do centrum Solden można tu przesiadywać do wieczora. Często z okien naszego hoteliku widzieliśmy wesołe grupki narciarzy zjeżdżających zapewne stąd do swoich hoteli (ryzykowne, czasami mijali oni na trasie już pracujące ratraki…). Knajpa bardzo znana wśród turystów, o czym świadczy tłum przy stolikach, ale też dobrze wyposażony sklepik z pamiątkami – bluza z logotypem lokalu to koszt 150 euro… na szczęście jedzenie w cenach przyzwoitych, a porcje duże i smaczne. Polecamy wiener schnitzel i przepyszną, sycącą zupę gulaszową.
 b) SnowBeach Tiefenbach – knajpa tuż pod gondolą wznoszącą turystów na lodowiec Tiefenbach.  Rzucająca się w oczy szklana kopuła i zachęcające leżaki przed wejściem sugerują luźną atmosferę fastfoodowego baru. Jedliśmy tutaj bardzo dobre burgery i tosty w przyzwoitych cenach:)
 c) Schwarzkogl Self-Service Restaurant - Sölden – Restauracja, którą widać z wyciągu D51. Piękny widok na majestatyczne lodowce. Nie przypadkowo stanął tutaj "fotoradar" serii Adrenaline Cup (oczywiście skorzystaliśmy z możliwości zrobienia zdjęcia:) ). Sama knajpa niestety raczej z tych "masowych" – bardzo duża powierzchnia i standardowe, fastfoodowe menu. Bez rewelacji, ale warto zatrzymać się w celach fotograficznych!
d) Bergzauber Restaurant – w samej dolinie, przy niebieskiej ósemce, na wypłaszczeniu – o godzinie 15:00 dojazd tam był katorgą, wszystko "płynęło", a jedzenie niestety nie wynagrodziło nam trudu dotarcia do tej knajpy… nie możemy wielce narzekać, ale też nic nas nie zachwyciło. 

II. Sölden. Jak nie narty, to co?

1. Szlaki rowerowe – Republika Rowerowa Sölden 
Większość alpejskich kurortów poza sezonem narciarskim stawia na rowery. Podobnie jest w Sölden. Na zapalonych rowerzystów czekają setki kilometrów świetnie przemyślanych i przygotowanych tras rowerowych, gwarantujących do tego przepiękne widoki i obcowanie z niecodzienną naturą. Więcej o trasach i infrastrukturze na dedykowanej letniemu sezonowi w Sölden stronie internetowej Bike Republik Sölden : http://bikerepublic.soelden.com/en
(fot.bikerepublic.solden.com)
2. Aqua Dome
Pisaliśmy o tym wspaniałym kompleksie wodno-termalnym przy okazji wpisu o majówce na lodowcu Pitztal. Będąc w okolicy po prostu trzeba tutaj przyjechać. Nawet dla tych, którzy nie przepadają za aqua parkami, z rwącymi rzekami i zjeżdżalniami (takich ja ja) zachwycą zewnętrzne, wiszące talerze-baseny, z wodami termalnymi. Do wyboru wody solankowe, z dodatkiem siarki i innych minerałów sprawią, że poczujemy się jak w najlepszym SPA. I te widoki…ośnieżone alpejskie szczyty widziane z poziomu otwartego basenu naprawdę potrafią przenieść nas w totalnie inny świat:) Cenniki i dojazd tutaj: http://www.aqua-dome.at/en/
(fot.Aqua Dome official webpage)
_____________________________________________________________________________

Na zakończenie...

...jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz pomóc SkiHoliday rosnąć poprzez udostępnienie go znajomym na FB, czy G+ :-)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza