piątek, 15 stycznia 2016

Val di Sole pamiętnik z podróży | cz. druga – stoki & zjazdy!

Długo czekaliśmy na ten wyjazd. Po pracowitej dla wszystkich końcówce roku i bożonarodzeniowej gorączce, w nocy z 26 na 27 grudnia wyruszyliśmy do włoskiego Val di Sole. A dokładniej do miasteczka Pellizzano, oddalonego od najbliższych stoków Marillevy o 7 minut jazdy tutejszym skibusem. Nazwa kurortu "Dolina Słońca" zobowiązuje, to i pogoda nas nie zawiodła. Przez wszystkie dni wyjazdu słońce wspaniale świeciło na niebie, a temperatury oscylowały w okolicach od -2 do +7 stopni Celsjusza. Idealnie. Tylko jedno "ale". Taka pogoda we Włoszech panowała od początku "zimy". Skutek? Praktycznie zerowe pokłady prawdziwej pokrywy śnieżnej i wiążąca się z tym konieczność produkcji sztucznego puchu, który bywa zdradliwy...ale po kolei, zaczynamy podróż po stokach Val di Sole!

1. Wybór opcji skipassowej

Włosi ceny skipassów dzielą na LOW SEASON (trwający od otwarcia kurortu do 21 grudnia i później od 7 marca do zakończenia sezonu), HIGH SEASON (od 30 stycznia do 6 marca) i CHRISTMAS – NEW YEAR SEASON od 22 grudnia do 6 stycznia). Sprytne posunięcie ze "specjalnymi cenami" na okres bożonarodzeniowy. Tłum turystów zapewniony i kilka euro od osoby więcej w kieszeni robi w skali całego przedsięwzięcia dużą finansową różnicę!

Przed nami było pięć dni zjazdowych i cztery opcje "zasięgowe" skipassów (koszt skipassów poniżej dotyczy obecnie trwającego sezonu wysokiego):
  • FOLGARIDA MARILLEVA SKI PASS – obejmujący wyłącznie stoki w tych dwóch ośrodkach (łącznie około 80 km tras). Cena 178 euro za osobę na 5 dni (6 dni: 199 euro)
  • FOLGARIDA MARILLEVA PEJO + dwa dni w SKIAREA DOLOMITI DI BRENTA: oferta dostępna na minimum 5 dni. Ciekawa opcja z rozszerzonym karnetem na dwa wybrane dni zjazdowe.  Koszt: 210 euro na 5 dni, 231 euro na 6 dni.
  • SKIAREA CAMPIGLIO DOLOMITI DI BRENTA: nielimitowany dostęp do stoków Folgaridy, Marillevy, Madonny di Campiglio, Pinzolo i Pejo. Łącznie ponad 150 km tras zjazdowych i 62 wyciągi. Za tę opcję zapłacimy 222 euro (5 dni) lub 257 euro (6 dni)
  • SKI PASS "SUPERSKIRAMA". Najbardziej obszerna opcja karnetowa dla ambitnych. 380 km tras, 8 ośrodków (Folgarida-Marilleva, Madonna di Campiglio, Pinzolo, Ponte di Legno-Tonale-Presena, Pejo, Monte Bondone, Andalo-Fai della Paganella i Folgaria-Lavarone), do których niekiedy trzeba podjechać własnym autem. Koszt 5-dniowego skipassu: 234 euro, sześciodniowego: 268 euro.
Jak na ambitną ekipę przystało postanowiliśmy zmiksować dostępne oferty. Wykupiliśmy czterodniowy karnet na opcję DOLOMITI DI BRENTA + na jeden dzień pojechaliśmy do Passo Tonale (tamtejszy jednodniowy karnet to koszt 38 euro). Dzięki temu zjechaliśmy wszystko w Marillevie, Forlgaridzie, Madonnie i Przełęczy Tonale. Polecamy tę opcję – różnorodnie i ciekawie:) Total koszt takiego mixu: 190 + 38 = 228 euro. Uwaga! Czterodniowy skipass na DI BRENTA trzeba wykorzystać dzień po dniu! Opcja "nie pod rząd"obowiązuje od karnetu pięciodniowego wzwyż. 

Komplet informacji o skipassach, wraz z kosztami i zasięgiem do przejrzenia TUTAJ.

2. Marilleva
Codzienne zjazdy zaczynaliśmy właśnie tutaj. Nasz skibus (jeżdżący z Pellizzano co pół godziny od 7:30) podwoził nas do "centrum" Marillevy 900 m n.p.m. w 7 minut. Stąd musieliśmy przespacerować 50 metrów do stacji gondoli, która wnosiła nas na 1400 m n.pm. Tam przesiadaliśmy się do kolejnej gondoli – tym razem już na sztucznie zaśnieżone tereny rejonu Orso Bruno. Krótki dojazd do kolejnego krzesła i już wjeżdżaliśmy wyciągiem o tej samej nazwie w górę. Trzeba przyznać, że przez brak śniegu,  dotarcie na stoki, z których zaczynaliśmy na dobre szusować zajmowało nam średnio ponad 45 minut... frustrujące, szczególnie wspominając opcje ski-in/ski-out we francuskich kurortach, tam zjeżdżamy od razu po wyjściu z apartamentów. Narciarski dzień zaczynaliśmy jednak na tyle wcześnie (skibus o 8:30), że mogliśmy pozwolić sobie na dłuższe dojazdy i nie uprzykrzało nam to życia:) W Marillevie na uznanie zasługują trasy numer 11 z Monte Vigo i dalej numer 23 pod gondolę Copai. Lubiliśmy tą wydłużoną trasą rozpoczynać nasz zjazdowy dzień – długa i tuż po 9:00 jeszcze bez tłumów, dobrze przygotowana – idealna na rozgrzewkę.

3. Folgarida

Relatywnie najmniej zjazdów zaliczyliśmy w Folgaridzie. Z tego względu, iż duża część tras poniżej rejonu Malghet Aut na 1850 m n.p.m. była zielona…i nie o poziom nachylenia stoku chodzi, ale o jego naśnieżenie. Śniegu zero. Trasa, której warto poświęcić uwagę to czerwona ósemka z wierzchołka Monte Spolverino (2090 m n.p.m.), przechodząca tuż za wyciągiem "Brenzi" w trzynastkę. Jeden z nas zgubił na wyciągu prowadzącym do niej swój kask:) Cierpliwie czekał aż kolejni narciarze wezmą go ze sobą na krzesło (jak to jest w alpejskim zwyczaju) – jednak nie doczekał się. Obsługa stoków trzymała kask na dole, uprzejmie nas informując, że w przypadku tego typu sprzętów nie mogą przekazywać go w ręce osób trzecich... co innego kijek lub narta, bez drugiej z danej pary się nie pojedzie, ale przy pojedynczych rzeczach ryzyko "przygarnięcia"  naszej własności przez kogoś niepowołanego jest zbyt duże. Pierwszy raz spotkaliśmy się z taką interpretacją!

4. Madonna di Campiglio
W Madonnie jeździło nam się zdecydowanie najlepiej. Szerokie, rozłożyste i dobrze przygotowane stoki w rejonie Passo Grostè (najwyższe teren zjazdowy, powyżej 2500 m n.p.m.) oraz szybkie trasy z 5 Laghi Express i naszego ulubionego wyciągu Sky Dancer ("Patascoss Express"). Szczególnie lubiliśmy zjazdy trasą numer 88 (ze szczytu Monte Pancugolo, 2276 m n.p.m.), przechodząca w czarną "ściankę" numer 90 lub dynamiczną, czerwoną 89 – dla nich warto było ponad półtorej godziny dojeżdżać na nartach do Madonny... szkoda, że tyle to trwało, szkoda, że musieliśmy zjeżdżać wyciągiem w dół, ale... taki mieliśmy bezśnieżny klimat tego wyjazdu!:) Madonna nie zawiodła nas również pod kątem swojej "ekskluzywności". W strategicznym miejscu, tuż przy terenach tłumnie odwiedzanej knajpy Patasoss Bar i przy skrzyżowaniu w zjeździe na Grostè, swój gigantyczny namiot rozstawiło Emporio Armani. Można było wypożyczyć stworzoną przez nich linię nart i desek (!) oraz kupić niezbędne narciarzom i snowboardzistom akcesoria: okulary, kurtki, koszulki termiczne, itp. O kosztach wolimy nie pisać:) Na plus w Madonnie dodajemy piękne widoki po wjeździe gondolą w rejon Pradalago ("leżakowy" taras widokowy przy Ristorante Pradalago zapiera dech!) i naszą ulubioną pizzerię Jumper pod Grostè, którą odkryliśmy rok temu po prostu musieliśmy często tu wracać!
5. Passo Tonale

Ostatniego dnia zjazdowego, który niefortunnie przypadł na 1 stycznia, po sylwestrowej zabawie i kilku godzinach snu, wstawaliśmy o 7 rano i dzielnie stawiliśmy się o 8:30 na przystanku skibusa. Tę wczesną porę podyktował nam tym razem bezwzględny rozkład jazdy:) Jedyny autobus do Passo Tonale jechał z Pellizzano o 8:30, a jedyny powrotny był o 16:50. Przynajmniej mieliśmy jasny harmonogram dnia na Nowy Rok! W autobusie 45 minut spaliśmy, a Tonale przywitało nas słońcem, i zielonymi górami z "od linijki" wyznaczonymi białymi trasami zjazdowymi... nie zapowiadało się to dobrze, ale.. wyszło fantastycznie. O Tonale zrobimy zatem dodatkowy, dedykowany wpis w kolejnych tygodniach!

Podsumowując – tonące w słońcu Val di Sole, pomimo totalnego braku opadów śniegu i plusowych temperatur, zrobiło jako kurort co mogło, żeby tysiące przybyłych w okresie sylwestrowym turystów nie czuło się zawiedzionych. Doceniamy liczbę sztucznie naśnieżonych i utrzymywanych tras, pracujące armatki i determinację Włochów! Jednak nie ma to jak prawdziwy, porządny opad śniegu i zjazdy po świeżo wyratrakowanym puchu. Czuć było dużą różnice w zachowaniu nart i desek na tego typu powierzchni. Szybko tworzyła się na niej zbita pokrywa lodowa, pokryta jedynie delikatną warstwą puszku – bardzo zdradliwa, bywało że nie trzymały się jej nawet najostrzejsze krawędzie. Sporo było wypadków, o czym świadczyły krążące ekipy z topoganami i budzący respekt dźwięk medikopterów ratunkowych… 

Niemniej jednak Val di Sole polecamy i znowu chętnie tu wrócimy, mamy tu już swoje ulubione miejsca, które nie mogą się znudzić!
_________________________________________________________________________________

Na zakończenie...

...jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz pomóc SkiHoliday rosnąć poprzez udostępnienie go znajomym na FB, czy G+ :-)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza