piątek, 10 lipca 2015

TOP 5 najbardziej egzotycznych kurortów narciarskich

Za oknem skwar, ludzie smażą się w słońcu na plażach, upałów nie widać końca... w końcu mamy lipiec! W ramach ochłody proponujemy więc subiektywny przegląd najbardziej egzotycznych miejsc na uprawianie narciarstwa, nawet w środku letniego sezonu urlopowego! Dla tych, którzy mają "trochę" wolnej gotówki idealnie;) Zaczynamy podróż!

#1 Las Leñas, Argentina

Jeden z największych ośrodków zimowych dalekiej Argentyny i całych południowoamerykańskich And. Miejscowość leżąca na 2240 m n.p.m. w  prowincji Mendoza słynie z dobrych warunków śniegowych od połowy czerwca do końca października oraz różnorodnych tras i ekstremalnych terenów off piste. Posiada 14 wyciągów prowadzących do 29 tras narciarskich, z których najdłuższa ma ponad 7 km. Temperatury są przyjemne, choć nie należą do ekstremalnych  w sezonie spadają do około -5 stopni C. Do tego popularnego kurortu dotrzemy lecąc do Buenos Aires i przesiadając się tam na kolejny lot, do Malargüe. Inną, bardzo intensywną opcją jest wypożyczenie w Buenos samochodu i dodatkowy argentyński road trip do Las Leñas. Trasa ma około 1200 km i wiedzie przez malownicze tereny od wschodu do zachodu kraju:)
źr. Google Maps
fot. discoverseasons.com
#2 Perisher Ski Resort, Australia
źr. Google Maps
Australia to nie tylko kraina koali, kangurów i ogromnych pająków. To także wielkie połacie gór, z których najlepsze na uprawianie narciarstwa znajdziemy we wschodniej części tego najmniejszego kontynentu. Położony w malowniczym Parku Narodowym Gór Kościuszko, w Górach Śnieżnych (pasmo Alp Australijskich), Perisher Resort dumnie nosi tytuł największego kurortu narciarskiego na półkuli południowej. Ośrodek na swoich dwunastu tysiącach km2 oferuje ponad 100 kilometrów tras zjazdowych i 47 wyciągów narciarskich, wznoszących narciarzy na maksymalną wysokość 2034 m n.p.m. Sezon trwa od czerwca do października. Po dniu zjazdowym kurort oferuje szerokie spektrum apres ski, z których najprzyjemniejsze jest wysiadywanie w restauracjach oferujących lokalne, australijskie specjały... Uwaga! Narciarstwo w Australii w parze ze swoją egzotyką dołącza bardzo wysokie ceny. Sam sześciodniowy skipass to koszt 711 australijskich dolarów (około 2100 PLN), nie wspominając o kosztach zakwaterowania i wspomnianych obiadach/kolacjach w tamtejszych restauracjach...
fot. perisher.com.au
#3 Whakapapa i Turoa, Nowa Zelandia
fot. defenceescapes.com
Będąc w Australii już tylko żabi skok do kolejnego bardzo popularnego na półkuli południowej regionu narciarskiego  Whakapapa i Turoa w Nowej Zelandii wspólnie tworzących największy ośrodek w kraju. 20 wyciągów i 101 tras narciarskich oraz planowane duże inwestycje w rozbudowę tych ośrodków w kolejnych latach brzmią zachęcająco! Uważać należy na dużą zmienność pogody w tym regionie... w porównaniu z europejskimi Alpami tu w prawdziwym mgnieniu oka możemy zostać nieprzyjemnie zaskoczeni zmieniającą się aurą...na oficjalnej stronie ośrodka widnieje mocna rekomendacja wyposażenia się w "basic survival equipment", więc chyba rzeczywiście warunki mogą być ekstremalne. Cena sześciodniowych skipassów: 540 $ AUS.

#4 Portillo, Chile
fot.es.snow-forecast.com
Portillo to najstarszy ośrodek narciarski w Ameryce Południowej, otwarty w 1949 roku. Przełomową datą okazały się zorganizowane tu w 1966 roku Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Alpejskim - kurort wykorzystał szansę na wypromowanie się wśród europejskich fanów sportów zimowych i stał się popularnym dla nich miejscem wypadowym w sezonie letnim. Ośrodek oferuje 35 tras zjazdowych, dobre apres ski i ciekawe tygodniowe pakiety pobytowe typu all inclusive (siedem noclegów w chilijskim apartamencie typu chalet, cztery posiłki dziennie, sześciodniowy skipass + dostęp do siłowni i stref welness) w cenach od 1000 do 4000 $ US.

#5 Zjednoczone Emiraty Arabskie...
fot. skidubai.com
... czyli Ski in Dubai!
Ten wysoki na 25 pięter (85 metrów) sztuczny stok narciarski wraz z 3000 m kw śnieżnej połaci, wybudowany na środku pustyni w słynnym Mall of Emirates budzi wiele emocji (a szczególnie koszty jego schładzania...), ale z pewnością jest miłą odmianą dla turystów odwiedzających upalny Dubaj. Dzienna wejściówka na wszyskie atrakcje (czyli oprócz nart jeszcze sanki, śnieżne kule,park pingwinów, aerobic na śniegu...) kosztuje około 300 PLN, a w cenę wliczony jest cały sprzęt narciarski (oprócz rękawic). Ciekawa opcja, chociaż wytrawny narciarz raczej nie zaspokoi tutaj swojego sportowego głodu  najdłuższy z pięciu zjazdów ma długość jedynie 450 metrów...:)
_________________________________________________________________________________

Na zakończenie...

...jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz pomóc SkiHoliday rosnąć poprzez udostępnienie go znajomym na FB, czy G+ :-)