niedziela, 12 kwietnia 2015

Les Deux Alpes cz.1. Kurort marzeń czy alpejski średniak?

No właśnie. To pytanie zadajemy sobie konfrontując własne wspomnienia z Les2Alpes, ze świeżymi doświadczeniami naszego SkiHoliday'owego korespodenta Michała, który niecały miesiąc temu szusował po trasach tego kurortu. Odczucia mamy mieszane – ten alpejski region teoretycznie ma w sobie wszystko, czego potrzebuje ośrodek zaliczany przez niektóre media do dziesięciu najlepszych w Europie. 225 kilometrów świetnie przygotowanych tras, różnorodne atrakcje dla freeride'owców, dobre knajpy na stoku i pełną gamę après ski, świetne hotele... jednak rzeczywiście wytkniemy temu regionowi kilka sporych minusów. Ale po kolei...

L2A – kurort w sercu Isère

Les Deux Alpes (Les2Alpes, lub L2A) to jeden z najbardziej znanych francuskich kurortów narciarskich położony w regionie Isère, 70 km od Grenòble. Swoją popularność zawdzięcza m.in. długiej historii – po słynnym Chamonix, jest drugim najstarszym alpejskim rejonem, który dopuszczono dla masowej turystyki, a pierwszym, który umożliwił narciarzom zjazdy również w lecie (otwierając najwyższe stoki swojego lodowca, do których w letnich miesiącach dowozi taksówka-ratrak). Swoją nazwę Les2Alpes zawdzięcza położeniu na dwóch górskich halach: Venosc i Mont de Lans. Nad kurortem góruje największy udostępniony dla zimowych turystów lodowiec w Europie – Girose (3 514 m n.p.m.). L2A zapewne szczególnie przypadnie do gustu snowboardzistom – jego gigantyczny snowpark pełen jest skoczni, boksów i torów do boardercrossu. Można również skorzystać z tamtejszej strefy chillout (jest nawet grill!) i pooglądać wyczyny lepszych od siebie freestyle'owców. Warto popatrzeć! 

Trasy Les2Alpes
Ośrodek, jak było wspomniane, leży pomiędzy dwoma halami (franc. deux alpes), a 90% tras pociągniętych jest "korytarzowo" pomiędzy nimi. Nie jest to więc kurort z typowo rozłożonymi trasami, które okalają wzniesienia górskich zbocz. Można wręcz odnieść wrażenie, że cały czas jedzie się po tej samej trasie. Więcej – to chyba jedyny znany nam ośrodek posiadający powyżej 200 km nartostrad, który można dosłownie przejechać "na raz"! I później również na raz wjechać z poziomu 1650 m n.p.m. na 3421 m n.p.m. na lodowiec... kiepsko tu więc z różnorodnością. Dość powiedzieć że tras pt. "Glacier" jest osiem. Nie mają nazw, są po prostu ponumerowane od 1 do 8, a wszystkie odchodzą z jednej "nogi". A że własnie te trasy są jednymi z sensowniejszych, to na wyciągu Glacier spędza się większość narciarskiego dnia. Kolejnym kuriozum są trasy dojazdowe do miasteczka w którym większość turystów ma noclegi. Prowadzą do niego właściwie same czarne trasy, co w przypadku osób początkujących lub po prostu bardzo zmęczonych, może być kłopotliwe. Alternatywą dla nich jest zabójczy zielony tasiemiec Demoiselles, wyjątkowo kręty i nieprzyjemnie wąski, na którym cały czas trzeba skupiać się na prowadzeniu nart/snowboardu, jak i nad tym żeby za zakrętem w kogoś nie wjechać. Na domiar złego wszystkie "dojazdówki" leżą na wysokości 1800 m n.p.m. i późnym popołudniem są w katastrofalnym stanie... Francuzi nie przemyśleli tych kwestii. Uwaga! Ostrzegamy również przed wyciągiem Thuit, jest tak ślamazarny, że tylko stoicy nie będą podirytowani...
W Les2Alpes nie jest jednak aż tak źle:) Po pierwsze widoki – biorąc pod uwagę wysokie położenie ośrodka, praktycznie cały czas zjeżdżamy na odkrytych połaciach terenu, patrząc na monumentalne wierzchołki Alp Delfinackich (fr. Alpes du Dauphiné), z Mount Blanc na  czele. Po drugie – kurort posiada w większości nowoczesne wyciągi i bardzo przyjemne trasy w "regionie" La Fee i Crêtes: szerokie, bardzo bezpieczne, często niebieskie, idealne na szkolenie techniki, a na dodatek można się na nich ładnie rozpędzić. Po trzecie – warunki śniegowe. Powyżej wysokości 2200 m n.p.m. śnieg perfekcyjnie utrzymuje się na stokach, nie tworzą się muldy, nie ma "kaszy" (nawet na przełomie marca/kwietnia). Można zaufać temu ośrodkowi wiosną. Nie załapał się na zestawienie TOP 7 ośrodków na kwiecień, ale zadecydowały o tym inne aspekty:)  Radzimy od rana jeździć na wyeksponowanych w kierunku wschodnim stokach Pied Moutet, po prawej stronie kurortu. Wschodzące słońce idealnie rozpoczyna z nami swoją wędrówkę, więc pierwsze szusy wykonajmy tutaj (tym bardziej, że z reguły nie jest tłumnie). Im bliżej południa tym przemieszczajmy się w stronę wyciągu Glacier. Co ważne – niektóre wyciągi (np. nasz ulubiony Crêtes) czynny był aż do 17:30 (dzięki temu nasz korespondent Michał potrafił przejechać jednego dnia ponad 90 km na nartach, mając jeszcze czas na obowiązkową przerwę regeneracyjną w samo południe!). Na plus zaliczamy również wymagającą czarną trasę Fee 6 oraz wiele udogodnień dla początkujących, np.: tasiemcowa slow-skiing area, biegnąca wzdłuż głównych nartostrad, na której dzieci i początkujący mogą rozwijać swoje umiejętności. Teren ten jest dodatkowo patrolowany przez pistersów dbających o bezpieczeństwo młodych adeptów sportów zimowych. Brawo za pomysł!
Ostatnim, ale na pewno nie najmniej ważnym plusem kurortu jest zaplecze knajpowo-sklepowo-imprezowe. Do Les2Alpes ciągną tłumy młodych ludzi, którzy właśnie tutaj mogą po dniu zjazdów wyszaleć się w "alpejskich imprezowniach". Na samych stokach królują dobre knajpy z wyśmienitym jedzeniem, a w dolinie można, a nawet trzeba, odwiedzić lokalne fromagerie i pattiserie w poszukiwaniu niebiańskich smaków francuskich serów, wędlin czy słodkości. O tej niewątpliwie wspaniałej stronie Les Deux Alpes napiszemy za tydzień!

Podsumowując, pytanie z tytułu tego wpisu pozostawiamy na dzień dzisiejszy nadal nierozstrzygnięte, być może analiza kulinarno-hotelowa przeważy szalę na którąś stronę. To okaże się za tydzień... A może macie swoje zdanie w tym temacie?
_________________________________________________________________________________

Na zakończenie...

...jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz pomóc SkiHoliday rosnąć poprzez udostępnienie go znajomym na FB, czy G+ :-)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza